Metamorfoza Izy (-19 kg)

Metamorfoza Izy (-19 kg)

Poznajcie historię Izy, która w ciągu siedmiu miesięcy współpracy wykonała ogromny progres – nie tylko sylwetkowy, ale również mentalny!

Kilka słów o Tobie (imię, wiek, rodzaj wykonywanej pracy, codzienna aktywność fizyczna)

Iza, 21 lat, praca siedząca. Aktywność fizyczna dosyć niska (przykładowo 3,7 tys. kroków dziennie). Aktualnie
przez okres wakacyjny robię w tym kierunku coś więcej, zarówno przez większą ilość wolnego czasu jak i po
zmianie sylwetki, co zachęca mnie do tego, aby ją powoli modelować 🙂

Dlaczego podjęłaś współpracę ze mną? Jaki był Twój cel?    

W momencie krytycznym mojej masy zaczął dokuczać mi ból mięśni przy piszczelach, na co lekarz
zaproponował mi rozpoczęcie profilaktyki od zrzucenia kilogramów. Stwierdziłam, że lekko przesadza, aż
kilka dni później stanęłam na wagę. Zobaczyłam +13 kg i od razu zdecydowałam się to zmienić, tylko
chciałam zrobić to rozsądnie. Wiedząc, jak źle jest założyłam sobie za cel zrzucenie tylu kilogramów, ile będę
w stanie – wszystko zależy od organizmu, a nie chciałam załamać się nie osiągnięciem wymarzonej cyferki na
wadze.

Co było największym wyzwaniem dla Ciebie w trakcie współpracy? Jak sobie z tym poradziłaś?

Zachowanie cierpliwości. Wiadomo, że na początku idzie super, bo jest z czego tracić, jednak dopiero później
zaczynają się schody. Nieraz miałam chwile zwątpienia, gdy pomiary stały w miejscu przez 3 tygodnie, ale
utwierdziłeś mnie w tym, że ruszą – i tak było. Sama wiedziałam też, że jeśli w tym momencie odpuszczę, to
nie będę z siebie zadowolona i będę tego żałować.

Co zmieniło się w Twoim żywieniu i szerokopojętym stylu życia wskutek nawiązania współpracy?

Teraz wiem, ile mam jeść i w jaki sposób się odżywiać. W moim menu jest znacznie więcej warzyw, z czym
zawsze miałam problem. Wcześniej zmuszałam się do jakiejkolwiek aktywności fizycznej, co tylko mnie do
niej zniechęcało, a teraz z przyjemnością wybieram się na rower czy spacer z psem.

Jak sobie radzisz żywieniowo po zakończonej współpracy?

Uważam, że moja relacja z jedzeniem jest w końcu zdrowa i mam z tyłu głowy to, że po diet breakach nic
złego się nie stało, więc jeśli raz na jakiś czas zluzuje swój własny zapał i pozwolę sobie na więcej, to również
przeżyję to bez większych negatywnych skutków.

Jeśli jem coś, czego wcześniej sobie nie przygotowałam to kończę posiłek wtedy, gdy czuję się już pełna.
Potrafię kontrolować ilość i jakość jedzenia w ciągu dnia. Rok temu zjadałam wszystko na co miałam ochotę,
a teraz jeśli mam na coś smaka, a nie czuję się głodna, przekładam to na następny dzień 🙂

Mój komentarz

Pod kątem żywieniowym proces nie był zbytnio skomplikowany – z początku zakładał umiarkowany deficyt energetyczny, który zmniejszaliśmy w czasie. Podbijaliśmy tym samym podaż kcal, co można byłoby przyrównać do reverse diet (choć to duże uproszczenie). W trakcie redukcji wprowadzaliśmy też celowo diet breaki, czyli przerwy od deficytu które pomagają nieco zmniejszyć adaptacje metaboliczne oraz odpocząć całościowo. Menu nie było również skomplikowane – po prostu zbilansowana dieta zgodna z preferencjami Izy.

Przemiana Izy pokazuje, że cierpliwość odpłaca się z nawiązką w trakcie procesu odchudzania. Zawsze pojawiają się chwile zwątpienia, kiedy nie wszystko idzie po myśli. Pomiary mogą często dawać mylne wrażenie, że nic się nie zmienia mimo wkładanego trudu. Proces redukcji masy ciała nie przebiega liniowo, pisałem o tym w tym artykule –https://dietetykanaluzie.pl/spadek-masy-ciala-w-trakcie-redukcji-tkanki-tluszczowej/. Świadomość tych zależność, ale też chłodna analiza oparta na doświadczeniu jest niezwykle cenna. Pomocna jest wówczas druga osoba, która potrafi zwyczajnie dodać otuchy. Dzięki temu znacznie łatwiej jest kontynuować proces notując fenomenalne postępy.

Mówiąc o postępach bardzo chcę pochwalić podejście Izy, które z każdym miesiącem było coraz bardziej zdroworozsądkowe. Zero skrajności – normalne podejście do sytuacji spoza planu np. obiad z bliskimi (brak objadania i wyrzutów sumienia), stopniowe wdrażanie aktywności fizycznej zamiast zmuszania się do katorżniczych treningów.

Uważam, że wykształtowanie takiej świadomości i nawyków jest kluczowe w utrzymaniu wypracowanych efektów. A to wcale niełatwe, ponieważ w literaturze naukowej obserwuje się że ponad 80% osób nie utrzymuje efektów odchudzania. Za tym potencjalnie stoją wszystkie szybkie rozwiązania, złe podejście do jedzenia oraz brak zbudowania odpowiedniej świadomości…

Oto efekty sylwetkowe jakie wypracowała Iza w ciągu naszej współpracy:

Warto podkreślić, że BMI spadło z 30,1 (klasyfikowane jako otyłość I stopnia) do 23,1 (norma 18,5–24,99). W długoterminowej perspektywie to również bardzo ważne dla zachowania zdrowia.

To nie koniec procesu, po tak solidnej redukcji organizmowi należy się równie solidny wypoczynek! Utrzymywanie zerowego bilansu energetycznego przez kolejne 2 miesiące jest częścią planu dalszego szlifowania sylwetki (już samodzielnie!). Myślę, że dzięki zbudowanej świadomości jeszcze zaktualizujemy ten post 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *