Kiedy każdy jest ekspertem…

Kiedy każdy jest ekspertem…

Temat żywienia i suplementacji jest bardzo nośny, w końcu każdy musi mieć z tym jakąś styczność. Dyskusje pojawiają się dosłownie wszędzie i często przewijają się w nich absurdalne hipotezy – takie pewnie niemal codziennie słyszycie od swoich współpracowników, członków rodziny, użytkowników forum internetowego czy celebrytów. W końcu fajnie jest zabłysnąć swoją “wiedzą” i pomóc komuś bezinteresownie…

Gorzej jeżeli rady są oparte o błędne przekonania i brak elementarnej wiedzy. Czasami nawet przekazywanie “złej” wiedzy odbywa się przez osoby wykształcone w ramach sprzedaży informacji czy magicznych terapii. W rezultacie wpadamy w natłok informacji, w którym łatwo się zgubić i finalnie sobie zaszkodzić.

Powyższa grafika jest oczywiście satyrą, która nie jest wyrazem ślepej aprobaty dla tytułu zawodowego, stopnia czy tytułu naukowego. Nauka jest nudna i trudna, ale finalnie daje wymierne rezultaty. Dużo ciekawszy wydaje się własny “risercz” na podstawie tego co znajdziemy w sieci. Bez odpowiednich podstaw może być ciężko odróżnić prawdę od fikcji i tak wchodzimy w spiralę dezinformacji. Tak właśnie powstają teorie spiskowe, modne diety czy magiczne suplementy które przez charyzmatycznych “ekspertów” są sprzedawane za miliony…

Skąd w takim razie czerpać rzetelną wiedzę na temat dietetyki? Z podręczników akademickich, badań naukowych o wysokim standardzie czy stanowisk towarzystw naukowych – w dietetyce sportowej warto posiłkować się pracą AIS czy ISSN. To trudne dla nowicjusza, ale są też specjaliści które przekładają tę wiedzę na prosty język. Powołują się one na obecny stan wiedzy (dając odnośniki do publikacji naukowych), nie szukają taniej sensacji, a ich wypowiedzi są raczej zachowawcze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *